• Polski

Według GUS każdy z nas rocznie spożywa około 42 kilogramy białego cukru, czyli aż 23 łyżeczki (115 gramów) dziennie. Dużo? Zdecydowanie. Szczególnie w zestawieniu z rekomendacjami WHO, według których tylko 5-10% energii dziennie powinno pochodzić z cukru. Daje to zaledwie 5-10 łyżeczek (25-50 gramów)*. Nie słodzicie herbaty? To zbyt mało. Przy odrobinie „szczęścia”, by przekroczyć te normy wystarczy szklanka soku jabłkowego i truskawkowy jogurt.

Wątroba, serce, mózg i inne

WHO nie bez przyczyny podaje takie (mogłoby się wydawać – niskie) normy. W 2012 roku  Nature opublikowało dość kontrowersyjny artykuł, według którego dodawanie cukru do różnych produktów należałoby regulować prawnie. Autorzy proponują w nim nie tylko ograniczenie sprzedaży słodyczy w szkołach oraz nałożenie ograniczeń wiekowych na ich zakup, ale i wprowadzenie odpowiedniego podatku od słodyczy. Pomysł ten wbrew pozorom nie jest awykonalny - w Danii w 2011 roku na pewien czas wprowadzono podatek od tłuszczu, a w 2013 planowano wprowadzić także podatek od cukru. Badacze łączą spożycie cukru ze wzrostem liczby zachorowań na różnego rodzaju niezakaźne choroby, a jego działanie na organizm porównują z alkoholem.

Nic dziwnego, nadmiar cukru silnie obciąża wątrobę, mogąc prowadzić do niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Wiąże się go też z powstaniem insulinooporności (obniżonej wrażliwości na insulinę, regulującą poziom cukru we krwi), która może prowadzić do cukrzycy typu 2 czy tzw. zespołu metabolicznego. Zespół metaboliczny jest z kolei poważnym czynnykiem ryzyka dla chorób sercowo-naczyniowych. Niektóre badania łączą z cukrem także rozwój nowotworów, że już o otyłości i utracie kontroli nad ośrodkiem sytości w mózgu nie wspomnę.

Z drugiej strony warto pamiętać, że cukier, jak i inne węglowodany, jest dla nas podstawowym źródłem energii. Bez niego pisanie, a także czytanie tego artykułu byłoby dużo trudniejsze, ponieważ mózg zużywa ok. 1/5 energii dostarczanej do organizmu. Zupełne wykuczenie cukru z diety wcale nie jest wskazane, ale jego ograniczenie mogłoby być całkiem dobrym pomysłem.

Lepszy niż kokaina

Niestety, nie tak łatwo zrezygnować ze słodkich przekąsek (trudno też znaleźć niesłodzone). W 2007 roku opublikowano badania, zgodnie z którymi szczury, które miały do wyboru wodę osłodzoną bardzo silnym słodzikiem – sacharyną lub kokainę, w większości (94%!) wybierały słodki smak sacharyny. Podobnie działo się, jeśli do wyboru była naturalna sacharoza, również wtedy, gdy szczury były silnie uzależnione od narkotyku. Współczesna dieta bogata w cukier nienaturalnie stymuluje nasze receptory, generując ogromny (tak lubiany przez nasz organizm) sygnał nagradzania, hamujący samokontrolę i prowadzący do uzależnienia. Kto z nas z czystym sumieniem przyzna, że go to nie dotyczy?

Pierwszym krokiem jest świadomość uzależnienia. Jeśli w wolnych chwilach (często nieświadomie) sięgasz po słodycze i już dawno nie było dnia bez nich, prawdopodobnie jesteś mną uzależniony/a. Może warto to zmienić? Choćby na miesiąc. Jak? Przede wszystkim nie kupuj słodyczy, niech Cię nie kuszą i niech to nie będzie setny „ostatni raz”. Zrezygnuj ze słodzonych produktów, a zamiast truskawkowego jogurtu kup truskawki i jogurt naturalny – ewentualnie możesz osłodzić go samodzielnie – i tak nie dodasz tam tyle cukru, ile producent. No i na koniec - czytaj etykiety. Zobacz, jak Cię uzależniają.

Może słodzik?

Sztuczne, bezcukrowe słodziki są pozbawione (lub zawierają znacznie mniej) kalorii niż cukier. Liczne badania wskazują, że ich użycie może dzięki temu pomóc zgubić zbędne kilogramy. Mimo to temat jest bardzo dyskusyjny, przede wszystkim jeśli chodzi o ich wpływ na nasze zdrowie. Istnieją dowody na to, że sztuczne słodziki sprawiają, iż jeszcze bardziej mamy ochotę na słodkie – nie trafiają do ośrodka nagrody. Zastąpienie nimi cukru, zamiast zupełnego wyeliminowania słodyczy z diety może być dla organizmu bardzo mylące.


*Wskazane dzienne spożycie, GDA, które widzicie czasem na opakowaniach produktów uznaje, że dzienne zapotrzebowanie na cukry wynosi około 100 gramów.

Samanta Makurat

Studentka chemii na Uniwersytecie Gdańskim, zafascynowana możliwościami modelowania molekularnego. Entuzjastka natury.

artykuły

comments powered by Disqus