• Polski

Rozwój wielu gałęzi przemysłu, który bez wątpienia dokonuje się od stuleci, poza całym szeregiem płynących zalet i udogodnień, między innymi w postaci podnoszenia poziomu i komfortu naszego życia, generuje również ogromny strumień odpadów niebezpiecznych. Jeżeli jeszcze dziś nie zastanowimy się nad rozsądnymi sposobami ich unieszkodliwiania, może dojść do sytuacji, w której przyszłe pokolenia odziedziczą po nas środowisko zdegradowane i niezdatne do dalszej egzystencji.

Katastrofa ekologiczna w Love Canal

Być może słyszeliście o tragedii w amerykańskim mieście Niagara Falls, wydarzeniach, które zaszły w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w pewnej jego dzielnicy, dystrykcie o uroczo brzmiącej nazwie Love Canal. Osiedle zostało wybudowane na składowisku odpadów niebezpiecznych, pochodzących z zakładów koncernu Hooker Chemicals. Na tę bombę ekologiczną składały się, między innymi: stężone kwasy i zasady, dioksyny, rozpuszczalniki, żywice syntetyczne, chlorowe pochodne węglowodorów oraz kwasy tłuszczowe. Pomimo licznych ostrzeżeń płynących bezpośrednio od przemysłowego potentata, nowi zarządcy terenu nie zastosowali się do podstawowych procedur bezpieczeństwa. Podczas budowy kanalizacji naruszono gliniane uszczelnienia znajdujące się pod i wokół składowiska, co umożliwiło znajdującym się w skorodowanych beczkach toksynom migrację do gleby, a następnie do wód gruntowych. Zlekceważenie problemu przez władze przyniosło mieszkańcom tych terenów poważne konsekwencje zdrowotne. Wzrosła znacznie zachorowalność na nowotwory, zwiększyły się: współczynnik poronień oraz częstość powstawania wad wrodzonych, w wyniku czego, finalnie, ludność została zmuszona do bezpowrotnego opuszczenia swoich siedzib.  

Tej sytuacji można było uniknąć, wszak świadomość zagrożeń była w tamtych czasach już w pewnej mierze rozpowszechniona. Można by rzec, że zawinił bezduszny system i chęć rozbudowania miasta za wszelką cenę. Ta okazała się być ogromną.

Czy wyciągnięto wnioski?

Powyższy przypadek stał się dla reszty cywilizowanego świata swoistym drogowskazem, wskazał potencjalne, możliwe i realne zagrożenia, związane z coraz bardziej naglącą problematyką konieczności zagospodarowania milionów ton odpadów niebezpiecznych. Pomimo wzrastającej świadomości ekologicznej i zastosowania zdecydowanych działań w celu opracowania nowoczesnych technologii, pozwalających na bezpieczne unieszkodliwianie toksycznych odpadów, szeroko pojęty Zachód wciąż boryka się z tym kłopotem. Jednym z najbardziej popularnych sposobów unieszkodliwiania odpadów niebezpiecznych jest ich spalanie w specjalnie do tego przystosowanych piecach. Rozwiązanie nie jest jednak uniwersalne, ani pozbawione wad, ponieważ nie wszystkie rodzaje odpadów można w ten sposób zagospodarowywać, a powstałe w wyniku spalania gazy oraz popiół również zawierają znaczne ilości toksycznych związków. Dość ciekawą metodą wydaje się być chemiczne przetwarzanie odpadów niebezpiecznych, tj. potraktowanie ich odpowiednimi substancjami zobojętniającymi. Niestety, proces jest kosztowny, a w dodatku generuje rozmaite produkty uboczne, niejednokrotnie również szkodliwe. Sytuacji nie ułatwia fakt ciągłego pojawiania się nowych substancji na rynku przemysłowym, związków, których potencjalna toksyczność nie jest jeszcze znana, bądź poznana została połowicznie. W tym wszystkim, pocieszającym jest jedynie poczucie, że strumień odpadów niebezpiecznych w przypadku większości krajów rozwiniętych jest dosyć bacznie monitorowany, a więc ryzyko trafienia groźnych dla zdrowia substancji na zwykłe składowisko jest znacznie ograniczone.

Palący problem w krajach rozwijających się

Największym obecnie zagrożeniem zdaje się być niekontrolowany system postępowania z odpadami niebezpiecznymi w krajach trzeciego świata, gdzie świadomość ekologiczna jest marginalna, a chęć zysku skutecznie przyćmiewa troskę o losy ludzi, zwierząt i roślin. W Chinach na przestrzeni ostatnich 30 lat rozwój przemysłu był niesłychanie gwałtowny i dynamiczny, a przyrodę traktowano jako śmietnik; rezerwuar i zbiornik na wszelkie odpady. A tych, zarówno ilość, jak i różnorodność generowana była (i nadal jest) ogromna. W efekcie tej skrajnie nieodpowiedzialnej polityki, zanieczyszczenie powietrza, wód i gleb niektórych regionów Państwa Środka jest tak olbrzymie, że wiele tamtejszych miejscowości otrzymało nieformalne przydomki „nowotworowych wsi”. Te obszary zostały na przestrzeni lat niemal całkowicie wyjałowione z życia.

Coraz poważniejszym niebezpieczeństwem dla ekosystemów staje się nielegalne, transgraniczne przemieszczanie się odpadów niebezpiecznych. Kraje wysoko uprzemysłowione, ale nieposiadające odpowiednich instalacji unieszkodliwiania, ani wypracowanych standardów przechowywania wybierają niesłychanie ryzykowną drogę na skróty – sprzedając swoje odpady biedniejszym państwom pozbywają się niewygodnego problemu z własnego terytorium.

My wszyscy mamy sporo do zrobienia

Warto sobie uzmysłowić, że odpady niebezpieczne to nie tylko hektolitry i tony chemikaliów, pochodzących z zakładów tzw. wielkiej chemii, fabryk farmaceutycznych, firm kosmetycznych, czy też wytwórni farb i lakierów. Odpady tego typu generujemy również my sami, w naszych domach. Są to, między innymi:

  • zużyte baterie,
  • akumulatory,
  • świetlówki,
  • przeterminowane leki,
  • resztki farb,
  • pozostałości i opakowania po środkach ochrony roślin,
  • przepracowane oleje silnikowe,
  • żrące preparaty czyszczące.

Z tym wszystkim mamy do czynienia na własnym podwórku i tylko od nas zależy, czy w ten sposób powstające odpady niebezpieczne trafią do miejsca właściwego unieszkodliwienia.

Dlaczego warto się o to troszczyć?

Musimy pamiętać, że to właśnie planeta ziemia dała nam możliwość życia i korzystania z wszelkich zasobów jej środowiska. Jeśli będziemy robić to z głową i poszanowaniem zarówno interesu własnego, jak i tzw. dobra wspólnego, ekosystem odwdzięczy się nam w trójnasób: umożliwiając zachowanie zdrowia, ciesząc zmysły bogactwem przyrody oraz rodząc kolejne pokłady dóbr, przeznaczonych do rozsądnej eksploatacji.

Dominik Sosnowski

Student Ochrony Środowiska w Politechnice Warszawskiej. Inżynier zafascynowany literaturą i pisaniem; bloger, który uwielbia bliski kontakt z naturą, makrofotografię, jak również jazdę na rowerze wśród zieleni.

artykuły

comments powered by Disqus