• Polski

Są wakacje, czas beztroski i odpoczynku. Niestety często w tym okresie właściciele pupili, którymi opiekowali się przez cały rok, stwierdzają, że ów zwierzak mniej lub bardziej przeszkadza w urlopowych planach. Na samą myśl o uśpieniu rzeczonego zwierza wzdrygają się z odrazą, więc wpadają na lepszy pomysł - zwrócimy im wolność!

Mało kto zdaje sobie sprawę, iż wypuszczanie zwierząt na wolność nie jest dobrym pomysłem. Ba! Może być wręcz katastrofalnym pomysłem! Część zwierząt nie jest w stanie przetrwać zimy, część ginie z głodu albo pod kołami samochodów, lecz są i takie, które świetnie adoptują się do naszych warunków, zagrażając tym samym naszym rodzimym gatunkom.

Większość osób zna przypadki zostawiania psów przywiązanych do drzew, albo potarganych, brudnych kotów chodzących samopas. Pomijam już fakt łączenia się w watahy porzuconych psów (które człowieka się nie boją i potrafią być na prawdę groźne), czy kotów, które miałczą nam pod oknami. A co z robić z rybką? Z żółwikiem? Z gekonem?

Rybka lubi pływać

Jedziemy na wakacje! Ale co z naszą złotą rybką (Carassius auratus auratus) z kuli? Z sąsiadką nie żyjemy w zbyt dobrych stosunkach, więc rybki nie nakarmi. Znajomi na urlopach, rodzina też. Nic to! Oddamy rybkę w ręce natury! Część osób wpada na pomysł spuszczenia zwierzaka w toalecie (wszak panuje ogólna opinia, że ścieki lecą prosto do rzeki/jeziora/morza). Nasze toalety zazwyczaj są wyposażone w super odświeżacze, czyli chemię, chemię i jeszcze raz chemię (o środkach czyszczących typu domestos nie wspomnę). Ryba umiera w męczarniach jeszcze zanim zdążymy dobrze spuścić wodę. Innym barbarzyństwem jest wypuszczanie słodkowodnych rybek akwariowych do morza. Za to ryby trzymane w przydomowych oczkach po wypuszczeniu do rzek czy jezior mogą świetnie zaadoptować się do nowych warunków. Jeśli będą drapieżnikami, to nasze rodzime, roślinożerne gatunki mogą stanowić dla nich wspaniałą bazę pokarmową. A jeszcze jak zaczną się rozmnażać to mamy katastrofę gotową.

Żółwik jak kapselek

Kilka lat temu panowała moda na żółwie wodno-lądowe. Sklepy były pełne słodkich malutkich żółwiczków sprzedawanych za psie pieniądze. W tej chwili aby hodować żółwie czerwonolice (Trachemys scripta elegans) potrzeba  zgody dyrektora ochrony środowiska. I dobrze. Masowe wypuszczanie żółwi stało się nagminne, gdyż wiele osób nie wiedziało, iż z malutkiego "kapselka" wrasta 25-30centymetrowy potwór, który dużo je i mocno zanieczyszcza wodę w akwarium (często duuuuużo za małym). Okazało się, iż ten mały żółwiczek wypuszczony w odpowiednim miejscu może spowodować na prawdę sporo szkód. A co najważniejsze - stanowi konkurencje dla naszego rodzimego żółwia błotnego (Emys orbicularis). Aklimatyzuje się u nas także żółw stepowy (Testudo horsfieldii), którego często ludzie hodują, jak pieska (bez terrarium, bez ogrzewania, bez specjalistycznych lamp), czyli żółwik chodzi sobie samopas po mieszkaniu czy trawniku, z którego często daje nogę.

Czy na prawdę chcemy aby za kilka lat ten inwazyjny gatunek wygrzewał się na zatopionych konarach drzew zamiast naszego, krajowego żółwika?

Coś tam syczy, coś tam mruczy

A syczeć może wąż. W tej chwili posiadanie kotka, czy pieska nie jest żadnym wyczynem. Sporo osób decyduje się na bardziej egzotyczne pupile np. węże. W sprzedaży jest dostępnych kilka gatunków, począwszy od stosunkowo małych i kolorowych węży zbożowych (Pantherophis guttatus) na boa dusicielach skończywszy (Boa constrictor) osiągających nawet do 3 czy 4 metrów długości. Wypuszczenie na wolność takiego osobnika jest sprawą prostą, ale osobiście spotkać takiego  na łące bym nie chciała. Zazwyczaj są to zwierzęta ciepłolubne i niskie temperatury im szkodzą, więc szansę na przeżycie zimy mają słabe (ale może w jakiejś ciepłej kotłowni u pana Zenka?...hmmm..). Należy jednak pamiętać, iż zwierzęta te są drapieżnikami. Mogą i będą polować, bo taka ich natura. Ktoś może zapytać "a co mi po zjedzonej myszy polnej czy szczurze?". Niczego nie należy lekceważyć. Każdy zwierzak ma swoje miejsce w łańcuchu troficznym i wprowadzanie konkurencji dla i tak mało licznych drapieżników na pewno rzeczonym nie pomoże.

Chrząszcz brzmi w trzcinie

Na koniec mogę wspomnieć o różnych bezkręgowcach (pająkach, świerszczach, karaczanach), które często z racji doskonałych klimatycznych i równie dobrych rozrodczych możliwości, rozpełzają się w najlepsze gdzie je oczy poniosą. Chcesz hodować takie zwierzaki? Proszę bardzo! Ale nie wypuszczaj ich na wolność. Gdy będę leżeć na trawie i liczyć chmury wolę być pogryziona przez nasze, rodzime robale. A Ty?

Również wypuszczone ptaki mogą stanowić poważny problem. Papugi niszczą zasiewy, wyjadają ziarna z karmników, konkurują z innymi ptakami o miejsca lęgowe, przenoszą bakterie zagrażające ptakom hodowlanym w celach konsumpcyjnych.

Wiele zwierząt, które uciekły z hodowli lub zostały celowo wypuszczone przez właścicieli znajduje swój dom w naturze. Nikt do końca nie jest pewien jak egzotyczne zwierzęta będą zachowywać się w nowych warunkach środowiska. Zwierzęta, które nie są celowo wprowadzane do naszych ekosystemów stanowią zagrożenie dla rodzimej różnorodności biologicznej. Mogą stanowić problem dla człowieka poprzez niszczenie urządzeń, plonów, krajobrazu.. Zwierzęta takie wchodzą w naturalną sieć pokarmową, zmieniają strukturę ekosystemów, niosą ze sobą nowe pasożyty, konkurują z rodzimymi gatunkami, mogą się krzyżować z bliskimi gatunkami.

Nie wypuszczaj swoich zwierząt. Bądź świadomym hodowcą.

Nie mniej czasy mamy ciężkie, wielu ludzi boryka się ze zmianą pracy, która niejednokrotnie pociąga za sobą zmianę miejsca zamieszkania, lub wielodniowych wyjazdów służbowych. Nasza kilkudniowa absencja nie jest jeszcze tragedią (każdy by chciał w końcu wyjechać na urlop, co nie?). Zawsze możemy się zwrócić do rodziny czy przyjaciół, aby zaopiekowali się naszym pupilem przez te kilka dni. Jeśli nie mamy takiej możliwości powinniśmy znaleźć hotel dla zwierząt – narobiło się ich całkiem sporo ostatnimi czasy. Często również sklepy zoologiczne są skłonne przyjąć zwierzaki „na przetrzymanie”.

Inna sprawa, gdy musimy oddać zwierzaka na zawsze (gdy np. przeprowadzamy się za granicę). Starajmy się przekazać zwierze w dobre ręce – najlepiej do jakiś bliskich osób. Łatwiej nam będzie wówczas doglądać naszego pupilka, chociażby przez Skype i kontrolować, czy niczego mu nie brakuje. Najlepiej oddać zwierzaka ludziom, którzy… mają już inne zwierzęta. Często są to osoby o wielkim sercu i raczej możemy być przekonani, że nasz pupil łatwiej poradzi sobie z rozłąką. Jeśli i takie wyjście nie wyszło, zawsze możemy się zwrócić do fundacji adopcyjnych, które szukają dla zwierząt rodzin zastępczych. Pamiętajmy jednak, że zawsze warto samemu sprawdzić warunki, w jakich nasz pupil będzie mieszkał a i zamienić parę słów z nowymi właścicielami też nie zaszkodzi.

Joanna Merta-Krawczyk

Z wykształcenia biolog środowiskowy i sądowy. Z zainteresowań - bushcraftowiec z zajawką survivalową. Prywatnie i zawodowo – szczęśliwa żona i zoolog z pasją. Od czasu do czasu niezdarna, zapominalska gapa, ale generalnie pozytywnie nastawiona do życia osoba, która każdą wolną chwilę spędza w lesie lub czytając książki. Wieczorami i nocami słucha ciężkiej muzyki popijając przy tym mocne alkohole i zagryzając kaloryczne jedzenie.

artykuły

comments powered by Disqus